Sfora? W sumie jakaś opcja...
- Mogę się przejść, co mi szkodzi. - powiedziałem idąc za suką. - Właściwie, to nie przedstawiłaś mi się.
- Lijtan. - ucięła krótko nawet się na mnie nie oglądając. Zdecydowałem się podejść i iść obok niej. Spotkałem się z krótkim, ganiącym wzrokiem, jednak dalej brnąłem w swoje.
- Lijtan...Ciekaw imię. - mruknąłem patrząc przed siebie. Cisza. Nie jestem typem rozmownej osoby, najwyraźniej ona też nią nie jest.W tej jakże cudownej ciszy przeszliśmy dwadzieścia minut, aż doszliśmy do skraju lasu.
- I co teraz? - suczka usiadła wpatrując się w horyzont.
- Idziemy na prawo. Nie będziemy chyba tu siedzieć użalając się nad sobą, hm?
- Jak sobie chcesz...- warknęła i poszła w moją stronę. Po jakimś czasie zatrzymałem się zaciekawiony. Wydawało mi się, że wyczułem jakieś psy.
- Co jest? Idziemy, czy nie? - Lijtan wyraźnie się niecierpliwiła.
- Poczekaj...Tędy. - powiedziałem cicho węsząc i wchodząc w las. Węch mnie nie zawiódł - w gęstwinach zauważyłem psa. Na dodatek był to Husky. On również nas zauważył i podszedł do nas.
- Co robicie na terenie mojej sfory? - zapytał głośno patrząc mi w oczy. Poczułem, że Lijtan staje obok mnie.
<Lijtan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz