niedziela, 4 października 2015

Od Glycer'a CD. Ash

Patrzyłem oniemiały na suczkę tarzającą się po ziemi szczerze bojąc się o jej zdrowie. Dopiero co była naburmuszona i szła za mną jakby za karę, a teraz w najlepsze pokładała się ze śmiechu, a ja kompletnie nie miałem pojęcia, co ją tak rozbawiło. Stałem osłupiały, a gdy Ash zobaczyła moją minę zaatakowała ją kolejna fala niepochamowanego chichotu. Może to atak jakiejś chorby? A może ma problemy z psychiką? Przeszukałem w pamięci to, co niedawno powiedziałem, ale nie przypominałem sobie, żebym rzekł coś zabawnego.
 - Ash? - zacząłem niepewnie. - Na pewno wszystko w porządku. Dobrze się...
Moja następne słowa zagłuszył jeszcze głośniejszy śmiech. Stałem więc tylko i gapiłem się nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Może zaraz jej przejdzie...? 
 - Prze... ha, ha, ha! Przepra... raszam... ha, ha... prze...praszam - wydyszała Ash siadając na ziemi i wciąż jeszcze chichocząc.
 - Eee... czy mogę spytać, co to było? - uniosłem brwi. - Czy... eee... często ci się zdarza coś takiego?
Bałem się, że znowu wybuchnie śmiechem, ale najwyraźniej już jej przeszło.
Ash?^^ Sory, że tyle to trwało :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz