Położyłam głowę na łapach i popatrzyłam na kropelki deszczu, spadające z wejścia jaskini. Westchnęłam i wstałam. Poszłam w głąb jaskini, chciałam bardziej ją poznać. Przyszłam tu niedawno, więc nie miałam jeszcze czasu jej poznać. Popatrzyłam na sufit i ściany. Jaskinia nie była jakoś szczególnie piękna. Nagle usłyszałam jakiś dziwny głośny dźwięk wydobywający się z wyjścia z jaskini. Odwróciłam się, skacząc jak oparzona w tył. To na szczęście tylko woda spała na kamienie. Popatrzyłam na wyjście. Deszcz już przestawał padać, więc spokojnie wyszłam przed jaskinię. Rozejrzałam się i wykrzywiłam pysk. To miejsce wyglądało dosyć wrogo. Ruszyłam niepewnie naprzód. Na szczęście wokół mnie było spokojnie, żadnej duszy która mogła by na mnie niebezpiecznie wpłynąć. Na tą myśl, kroki stawiałam już pewniej. W końcu deszcz już zupełnie przestał padać. W pewnym momencie zaburczało mi w brzuchu, co oznaczało by, że moje siły powoli się kończą. Od razu skoczyłam przed siebie. Zaczęłam również wypatrywać jakiegoś zająca, który w zupełności by mi wystarczył. Po kilku minutach, puchaty zajączek był już w moim brzuchu. Oblizałam się z krwi i poszłam dalej. Poczułam w pewnej chwili mocne uderzenie i leżałam na ziemi. Byłam przygnieciona przez jakieś wielkie cielsko. Odruchowo ugryzłam przeciwnika w łapę, próbując się uwolnić. Odeszłam szybko w tył i zaczęłam warczeć na tego kogoś. Widać, ze przeciwnik był trochę bardziej opanowany, popatrzył na mnie jednak z wrogością. Zaczęłam chodzić wokół niego powoli. Na razie nie miałam zamiaru na niego czy nią skakać. Spojrzałam na niego czujnie i widziałam drgania jego/jej kącików ust, jakby coś chciał mi przekazać. Popatrzyłam na niego tak, by mój wzrok wyrażał słowo "co?". Przeciwnik od razu zrozumiał o co chodzi.
- Nie jesteś stąd? - zapytał wprost. Miałam nieopanowaną ochotę na niego skoczyć, jednak tylko przez chwilę. W odpowiedzi pokiwałam tylko przecząco głową. Zaczęłam się tylko przyglądać przeciwnikowi. Szczerze mówiąc, mam nadzieje, że nie miał złych zamiarów...
Ktoś ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz